Pierwsze wyprawy cz. 20

Jakkolwiek to połączenie nie nastąpiło, ale bądź co bądź ekspedycja bez rezultatów nie wróciła, zważywszy, że brzegi polarne Ameryki zbadano tym razem dokładnie. Dotąd panowało przekonanie, że droga północno-zachodnia istnieje, ale szło o jej ostateczne dośledzenie; w tym celu wyekwipowano na nowo okręty „Erebus” i „Terror” i 15 maja 1845 r. opuścili na nich brzegi Anglii kapitanowie Franklin i Crozier. Była to niewątpliwie najnieszczęśliwsza z wypraw, przedsięwziętych do bieguna północnego. Ze 139 ludzi załogi, oprócz 10-ciu, którzy powrócili przed zapuszczeniem się statków na morza arktyczne a zatem ze 129 ludzi, licząc w to i dowódców wyprawy, nie zobaczył żaden ziemi angielskiej, tak że nawet szczegóły ich przejść bolesnych, cierpień i męki konania nie doszły do ojczyzny. Tymczasem w Anglii nie chciano uwierzyć w zagładę tych ludzi. Poczynając od roku 1847 urządzono cały szereg wypraw, aby ich odszukać i zaopatrzyć w środki żywności. Najdzielniejsi i najwytrwalsi marynarze brali na siebie to przedsięwzięcie. I James Ross i Dr. Rae i Moore i Pullen wysyłani byli dla odszukania ofiar, a w 1850 roku piętnaście okrętów wypatrywało po morzach i lądach arktycznych jakichś niedobitków tego przedsięwzięcia.

Comments
  1. 10 miesięcy ago