Bieguny ziemi cz. 2

Jednakże rzeczywiste pory roku nie przypadają dokładnie tak, jak nam kalendarz oznajmia pory astronomiczne; przyspieszają się one lub odwlekają z rozmaitych przyczyn. Wiosnę odraczają chłody zimowe; zima opóźnia się w skutek letniego gorąca. Nie bez wpływu też jest na porę wcześniejszą lub późniejszą oziębianie się warstw powietrza, które się udziela ziemi.

Podobnież położenie samo miejscowości oddziaływa na jej klimat. Na lądach stałych na przykład gromadzą się większe masy śniegu, które oziębiają atmosferę; stąd wynika to opóźnianie się wiosny w klimatach kontynentów, a i zima jest w nich zazwyczaj surowszą. Zupełnie przeciwnie mają się rzeczy na wyspach. Tutaj morze przeszkadza nagromadzeniu się mass śniegu, albo łagodzi za pośrednictwem parowania ostrość zimy. Ląd stały, czyli tak zwany kontynent, ma tedy zawsze zimę surowszą, ale właśnie z tego samego powodu ma on lato upalniejsze, albowiem powierzchnia stała gruntu łatwiej się rozgrzewa, aniżeli morze, którego głębia jest znaczna, i nawzajem klimat wysp ma zawsze lato chłodniejsze.

W ogóle biorąc, parowanie mórz i następstwa jego wpływu na prądy powietrzne, niemniej same prądy morskie, przyczyniają się wielce do łagodzenia klimatu i pór roku. Tak więc na półkuli północnej, wybrzeża mórz północnych starego i nowego kontynentu mają w pewnym stopniu granicę między 70° a 80° szerokości, tworząc rodzaj kulistego zagłębia szeroko rozwartego między Ameryką a Europą, które wydłużony ląd Grenlandii dzieli na dwie części nierówne. Wyziębione brzegi lądu, archipelag Ameryki arktycznej, poprzerzynany wąskimi cieśninami, znakomicie łagodzą stan ciepłoty w różnych częściach strefy borealnej i oddziaływają na kierunek prądów lodowych: Te ostatnie, bardzo zimne i odpowiednio szybkie na brzegach Grenlandii i morzu Baffmskiem, wywołują w oceanie Atlantyckim ruch równoważny, a wprost przeciwny, który pozwala letnim wodom Gulfstromu dostawać się blisko samego bieguna.

Ten szczególny prąd, wychodzący z zatoki Meksykańskiej, dąży w kierunku równoległym do brzegów Ameryki, aż do wysokości przylądka Hatterasa. Temperatura jego o wiele wyższa, niż wszystkich mórz, przez które przebiega, traci na setkach mil zaledwie pół stopnia swojej ciepłoty, tak że na przykład pod 40°równoleżnikiem, gdzie atmosfera oziębia się niekiedy niżej zera, ten prąd ożywczy ma temperaturę przekraczającą 25 stopni.

Spotykając zimne wody prądu polarnego u przylądka Hatteras, zwraca się Golfstrom ku wybrzeżom Europy i rozszerza, tworząc krzywiznę, której wklęsłość dosięga morza Baffińskiego. To są granice, do których dochodzą pływające góry lodowe granice, których nie one przekraczają nigdy. Jednocześnie rozdziela się Golfstrom na dwa rozgałęzienia, z których jedno dąży do kanału La-Manche, a potem zwraca się ku południowi, drugie zaś opływa Wielką Brytanię i Norwegię, dochodzi do zachodnich wybrzeży Spitzbergu i Nowej Ziemi, i dostaje się nareszcie do zagłębia podbiegunowego.

Wpływ tego prądu jest niezmierny. Nigdy dzięki jemu nie widzi Norwegia lodów u swoich brzegów, podczas gdy pod wpływem prądu biegunowego morze zamarza każdego roku na brzegach Grenlandii, położonej pod tą samą co Norwegia szerokością geograficzną. Spotyka się lodowce pędzone przez prąd biegunowy mimo brzegów Ameryki aż. na wysokości Neapolu, podczas gdy Golfstrom usuwa te lody nie tylko od wybrzeży Anglii i Francji, ale żaden z tych złomów lodowych nie ukaże się u przylądka Północnego, na samej kończynie Laponii. Chłód prądu biegunowego oddziaływa nader ujemnie Pa Amerykę wschodnią, a wprost naprzeciw Anglii Eskimosi Labradoru pozbawieni wszelkich pokarmów roślinnych zmuszeni są żywić się wyłącznie rybami.

To reagowanie dwóch prądów przeciwnych o różnej temperaturze daje się stwierdzić najlepiej na półwyspie Alaska w Azji. Ten ląd oblewa od północy prąd zimny, idący od bieguna a pośrednio od cieśniny Beringa, podczas gdy wybrzeża południowe korzystają z prądu Japońskiego. To też na południu Alaski lasy dochodzą aż do samego morza, lasy bujne, potężne, o roślinności urozmaiconej, a kolibry mnożą się w nich tak prawie, jak pod równikiem i to aż do 61% równoleżnika. Na brzegu obmywanym przez prąd polarny ani lasów, ani kwiatów, ani tego ptactwa stref gorących; płaszczyzna naga rozciąga się ku południowi, zamieszkała a raczej nawiedzana tylko przez foki, które ukazują się tu nawet pod 56 stopni 30 minut szerokości, a zatem na sto mil niżej, niż ptactwo krain tropikalnych na tamtym brzegu.

Aby objaśnić przystępnie cztery pory roku strefy arktycznej musimy wziąć jako przykład jedną z miejscowości daleko wysuniętych na północ – niechaj to będzie Szpilzberg, który jest istotnie dosyć miarodajnym pod tym względem.